powrót do sekcji artykułów




Z Andrzejem Kozakiem, trenerem rugbistów Budowlanych Lublin rozmawia Jarosław Czępiński


Jarosław Czępiński: Zbliżają się dwa mecze decydujące o lokacie w play-off, a dzisiaj pucharowe spotkanie z Folcem Warszawa. Jak przebiegają przygotowania do tych meczów?

Andrzej Kozak, trener rugbistów Budowlanych Lublin: Można powiedzieć, że nie ma jakichś specjalnych przygotowań. Problemem są liczne nieobecności na treningach zawodników z podstawowego składu. Rugby, jak żadna inna dyscyplina, jest sportem zespołowym i sukcesy osiąga kolektyw, a nie jednostki. Niektórzy zawodnicy jednak o tym zapominają.

Którzy?

- Nie będę podawał nazwisk, bo nie o to chodzi. Mogę przytoczyć jednak wymowne liczby. Od początku zajęć wiosennych na boisku ponad połowę treningów zaliczyło tylko 16 graczy z kadry liczącej 26 osób. We wszystkich treningach wzięło udział zaledwie dwóch zawodników: Tomek Stępień i Bartek Jasiński.

Z czego wynikają te absencje?

- Niektórzy zawodnicy uważają, że i tak mają zapewnione miejsce w składzie, bo nie ma rywalizacji na poszczególnych pozycjach. Spowodowane jest to m.in. kontuzjami niektórych graczy i brakiem pełnowartościowych zmienników. Nieobecnych na zajęciach nie usprawiedliwia to, że są amatorami, i nie biorą pieniędzy za grę w Budowlanych. Można pogodzić - tak jak to było dotychczas - obowiązki zawodowe, czy naukę i treningi. Nie możemy ćwiczyć gry młynem, gdy mamy tylko czterech zawodników tej formacji z ośmiu potrzebnych do gry. Podobnie dwoma czy trzema zawodnikami nie wyćwiczymy zagrań formacji ataku, nie mówiąc już o współdziałaniu ataku z młynem.

Co w tej sytuacji będzie z zapowiadaną walką o medale?

- Niektórzy są przekonani, że mamy już zapewnione miejsce w czwórce. Nic bardziej błędnego! Na takie myślenie wpływa to, że do awansu do pierwszej czwórki wystarczy nie przegrać w Sochaczewie z Orkanem więcej niż różnicą 12 punktów, nawet przy porażce u siebie z Budowlanymi Łódź. Ale czy tak mało ambitne plany przystoją zawodnikom, którzy rok temu zdobyli brązowy medal mistrzostw Polski i zapowiadali, że powalczą o dwa pierwsze miejsca uprzywilejowane grą w play-off na swoim boisku? Zawodnicy muszą sobie uzmysłowić, że istnieje ogromna szansa na medal i to nawet złoty. Klub zrobił wszystko, by zapewnić dobre przygotowanie się do rundy wiosennej, mieliśmy, po raz pierwszy od wielu lat, dwa obozy. Rozstrzygnięcia medalowe zapadną w ciągu najbliższego miesiąca i w tym okresie rugby musi być dla nas najważniejsze.


źródło: Jarosław Czępiński - Gazeta Wyborcza 14.05.2004